Cześć,
Hmm... Czy Was też dołuje ilość materiału w szkole do nauki? Bo ja naprawdę sobie nie radzę! Wczoraj uczyłam się od godziny 16 do 23 i jeszcze brakowało mi czasu. Znacie może jakiś sposób, żeby to jakoś ogarnąć? :)
Wiecie, od jakiegoś czasu mam naprawdę dziwne samopoczucie. Czuję się taka opuszczona, samotna. Przychodząc do domu ze szkoły siadam od razu do lekcji, a kiedy mam wolny czas i ochotę, a także potrzebę porozmawiania z kimś, nagle nie ma nikogo. Nie wiem co się dzieje, czy mam napisane na czole 'Zostawcie mnie w spokoju?'. Przyjaciółka też do mnie nie pisze, nie dzwoni. Chyba już zapomniała, że istnieje ktoś taki jak ja. Byłyśmy umówione w zeszły weekend, ale było święto i niestety nie znalazła czasu. A Ewa? Byłam u niej w sobotę i nawet się nie odezwała do tej pory. O co chodzi? Pewnie zaproponowalibyście, żebym zadzwoniła do kogoś. Jednak to ja zawsze do wszystkich pisałam, nikt się do mnie pierwszy nie odezwał. Dlatego nie piszę, nie dzwonię do bliskich. Zobaczę w końcu kto tak naprawdę o mnie pamięta.
 |
My one regret in life is that I am not someone else. |
Dobrze, że dzięki znajomym ze szkoły udaję mi się pokazać uśmiech na twarzy. Choć tak naprawdę jest on nieszczery, bo w środku czuję rozdarcie, a myślami jestem gdzie indziej. To samo wieczorami, mam milion myśli na minutę, a co najgorsze, to nie wiem o czym myśleć.
Pisze tego posta już godzinę czasu i nie wiem czy go skończyć, czy zacząć pisać jeszcze więcej. Ale kończę. To wszystko na dziś. Szkoda tylko, że w realu nie mam z kim porozmawiać na ten temat, to takie bezsensu.
Muszę jutro wcześnie wstać, bo idę przed lekcjami z kolegami na taki niby spacer. Przydałoby się oderwać od rzeczywistości. Dobranoc i do napisania :)
Co tam u Was słychać? :)